Na skróty:

Temat: Rozrywka i wydarzenia kulturalne

Podróże: Niemcy


Rozwiń / Ukryj wszystkie komentarze
dutchman pisze w relacji: Siódme niebo piwosza - Oktoberfest 2009
aktualizowano: 2009-10-15

Na imprezowej mapie Europy jest miejsce, które każdy miłośnik złotego trunku powinien odwiedzić. Chodzi o monachijski Oktoberfest – największe na świecie święto piwa. Począwszy od końca września do początku października przez dwa tygodnie odwiedza je średnio 6 milionów ludzi, którzy wypijają nieprawdopodobne ilości piwa.

Święto zapoczątkowane w 1810 roku dla uczczenia ślubu bawarskiego księcia rozwinęło się w huczną zabawę ludową. Przywiązani do tradycji Bawarczycy (i ogromna rzesza zagranicznych turystów) odwiedzają festiwalowe namioty ubrani w tradycyjne stroje, czyli skórzane portki (tzw. Lederhose) i kapelusiki z piórkiem – wersja dla mężczyzn, lub w bardzo twarzowe i eksponujące wdzięki suknie – wersja dla kobiet.

Na podmiejskich łąkach, zwanych Theresienwiese staje każdego roku kilkanaście namiotów – każdy sponsorowany przez jeden z browarów. W każdym z nich zmieścić się może kilka tysięcy piwoszy siedzących w ogromnym ścisku i opróżniających litrowe kufle ze specjalnym festiwalowym piwem przy dźwiękach orkiestry dętej wygrywającej ludowe lub bardziej współczesne melodie.

Kelnerki roznoszące piwo to prawdziwe przodownice pracy potrafiące przenieść na raz po 12 litrowych kufli z piwem, co daje łączną wagę około 24 kilogramów (pusty kufel waży około kilograma). Bardziej niż siła liczy się przy tym technika. Oprócz smacznego piwa roznoszą również wyśmienite kiełbaski i inne grillowane przysmaki.

Komu znudzi się siedzenie (lub raczej podskakiwanie i podśpiewywanie) w namiocie, może udać się do wesołego miasteczka, jednak uprzedzam, że maszyny są wielkie i bezlitosne i potrafią przyprawić o mdłości. Byli tacy, którzy po przejażdżce nie mieli już ochoty na popijanie piwa oraz tacy, którzy zaliczając przejażdżkę po piwie nie mieli już ochoty na nic.

Komentuj

Czytaj również